Duże przeszklenie zmienia salon bardziej niż jakikolwiek mebel. Zmienia też fizykę pomieszczenia, i to w sposób, o którym architekci wnętrz mówią rzadziej niż o widoku na ogród. Szyba, nawet w dobrym pakiecie trzykomorowym, pozostaje najzimniejszą powierzchnią w całym pomieszczeniu.
Powietrze stykające się z nią wychładza się, robi cięższe i opada, tworząc strumień płynący po podłodze w głąb pokoju. Odczuwa się to jako ciąg przy nogach, mimo że termometr na ścianie pokazuje dwadzieścia jeden stopni.
Kurtyna z ciepłego powietrza
Rozwiązaniem tego problemu jest umieszczenie źródła ciepła bezpośrednio przy szybie, tak aby wznoszący się strumień ciepłego powietrza równoważył opadający zimny. Powstaje wtedy niewidzialna kurtyna oddzielająca chłodną powierzchnię od reszty pomieszczenia.
Tradycyjnie robił to grzejnik pod oknem i to jest prawdziwy powód, dla którego grzejniki umieszcza się właśnie tam, a nie przy ścianie wewnętrznej. Przy przeszkleniu sięgającym podłogi ta możliwość odpada, bo nie ma gdzie powiesić grzejnika.
Wtedy sięga się po rozwiązanie odwrotne: zamiast wieszać na ścianie, wpuszcza się je w posadzkę. Montowany w ten sposób grzejnik kanałowy umieszcza się w wannie zagłębionej w podłodze, wzdłuż linii przeszklenia, i przykrywa kratką licującą z powierzchnią.
Skuteczność tego rozwiązania zależy od jednego warunku, o którym łatwo zapomnieć przy projektowaniu wnętrza. Kanał musi biec bezpośrednio przy szybie, w odległości najwyżej kilkunastu centymetrów od niej. Przesunięty o pół metra w głąb pokoju, na przykład po to, żeby zmieścić się między szybą a linią mebli, przestaje pełnić funkcję kurtyny. Zimne powietrze zdąży wtedy opaść i popłynąć po podłodze pod kanałem, a strumień ciepła uniesie się za nim, zamiast go zatrzymać.
Z punktu widzenia aranżacji to rozwiązanie idealne, bo na widoku zostaje wyłącznie kratka, dostępna w wykończeniach dopasowanych do podłogi. Z punktu widzenia instalacji wymaga jednak decyzji podjętych bardzo wcześnie.
Moc, czyli największe ograniczenie
Grzejnik kanałowy w wersji bez wentylatora ma wyraźnie niższą moc jednostkową niż grzejnik płytowy o tej samej długości. Wynika to z prostej przyczyny: wymiana ciepła odbywa się przez konwekcję naturalną w ograniczonej przestrzeni kanału, bez dużej powierzchni promieniującej.
W praktyce oznacza to, że kanał musi biec na całej szerokości przeszklenia, a często i tak nie pokrywa pełnego zapotrzebowania pomieszczenia. Przy salonie z przeszkleniem o szerokości czterech metrów kanał daje zwykle rząd wielkości kilkuset watów do ponad kilowata, zależnie od głębokości i temperatury zasilania.
Rozwiązaniem przy większym zapotrzebowaniu jest wersja z wentylatorem, o mocy kilkukrotnie wyższej przy tej samej długości. Cena jest jednak podwójna: urządzenie wymaga zasilania elektrycznego, a wentylator, nawet cichy, wytwarza dźwięk słyszalny w cichym pomieszczeniu wieczorem.
Rozsądnym podejściem jest traktowanie kanału jako uzupełnienia, a nie jedynego źródła. Ogrzewanie podłogowe pokrywa wtedy podstawowe zapotrzebowanie pomieszczenia, a kanał odpowiada wyłącznie za neutralizację zimnego strumienia od szyby, do czego jego moc w zupełności wystarcza.
Co trzeba przewidzieć przed wylewką
Montaż kanału wymaga zagłębienia w posadzce o głębokości od kilku do kilkunastu centymetrów, zależnie od modelu, oraz doprowadzenia zasilania i powrotu pod wylewką. To decyzja podejmowana na etapie stanu surowego, praktycznie nieodwracalna później.
Głębokość wanny musi uwzględniać nie tylko sam grzejnik, ale też miejsce na regulację poziomu i na izolację od strony gruntu albo stropu. W budynku z ogrzewaniem podłogowym trzeba skoordynować przebieg pętli z lokalizacją kanału, żeby jedno nie kolidowało z drugim.
Drugą rzeczą jest odprowadzenie kondensatu przy modelach chłodzących oraz dostęp serwisowy. Kratkę powinno dać się zdjąć bez narzędzi, bo wnętrze kanału zbiera kurz i drobiny z podłogi, a przy przeszkleniu tarasowym także piasek. Czyszczenie odkurzaczem raz na sezon to warunek zachowania wydajności.
Trzecią jest odpowietrzenie. Kanał jest najniżej położonym elementem obiegu, więc powietrze gromadzi się w nim chętnie, a odpowietrznik musi pozostać dostępny po zamontowaniu podłogi.
Kiedy lepiej zostać przy grzejniku
- Przy remoncie bez wymiany posadzki. Wykucie bruzdy w istniejącej wylewce jest wykonalne, ale kosztuje więcej niż estetyczna obudowa grzejnika przy szybie.
- Przy wysokim zapotrzebowaniu pomieszczenia, którego kanał bez wentylatora nie pokryje, a wentylator jest nieakceptowalny akustycznie.
- Przy przeszkleniu o dobrym współczynniku przenikania. W nowoczesnym pakiecie efekt zimnego strumienia bywa na tyle słaby, że osobne źródło przy szybie nie jest konieczne.
- Przy budżecie liczonym na metr. Kanał kosztuje wielokrotnie więcej niż grzejnik płytowy o porównywalnej mocy, a różnica idzie głównie na estetykę.
Ostatni punkt nie jest zarzutem. Estetyka jest w salonie z widokiem na ogród argumentem wystarczającym, warto tylko podjąć tę decyzję świadomie i na etapie, na którym da się ją zrealizować, czyli zanim wejdzie ekipa od wylewek.
Grzejniki kanałowe, kratki i osprzęt przyłączeniowy wraz z danymi doborowymi znajdziesz na www.onninen.pl. Parametry przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.
Artykuł sponsorowany
Ekspert w dziedzinie mebli i aranżacji wnętrz, z pasją doradzający, jak stworzyć piękne i funkcjonalne przestrzenie. Specjalizuje się w doborze mebli, ich pielęgnacji oraz optymalnym zagospodarowaniu domowych wnętrz. Na co dzień śledzi najnowsze trendy i dzieli się swoją wiedzą, pomagając czytelnikom podejmować świadome decyzje zakupowe i aranżacyjne.




